sobota, 26 maja 2012

K. Arthur, Całując grzech


Riley Jenson, zmiennokształtna pracownica Departamentu ds. Innych Ras, powraca w drugim tomie serii „Zew nocy”, by rozwiązać zagadkę tajemniczych badań nad klonowaniem gatunków. Jak zwykle towarzyszą jej zabiegający o jej względy przystojni mężczyźni, a tempo wpadania w tarapaty nakręca akcję do granic możliwości. 

Keri Arthur wzięła sobie do serca myśl Hitchcocka, że akcja powinna zaczynać się od trzęsienia ziemi, a napięcie ma potem już tylko nieprzerwanie wzrastać. Czytelników pierwszego tomu serii, nie zdziwi więc, rozpoczynanie kolejnego od umieszczenia nagiej i nieprzytomnej bohaterki w centrum laboratoryjnym, skąd po załatwieniu kilku zmutowanych przeciwników i uratowaniu z opresji nieziemsko przystojnego zmiennokształtnego (z którym rzecz jasna zaraz połączy ją bardzo bliska znajomość), można uciec i spokojnie kontynuować prowadzone śledztwo. Niespodziewanie na horyzoncie pojawia się jednak nasz ulubiony wampir Quinn, który to ostatnio po gorącym romansie, odrzucił panienkę Riley, ze względu na jej rozbudzone libido, pragnące zaspokojenia bez względu na czas, okoliczności i staroświeckie zasady wierności. Teraz skruszony będzie próbował osiągnąć kompromis, a ich wzajemne podchody wypełnią oczekiwania na kolejne uderzenia akcji. 

Fani obrazowych wstawek erotycznych również nie będą zawiedzeni. Riley nie ma w sobie nic z zakompleksionych i nieśmiałych bohaterek powieści dla młodzieży, stąd możemy oczekiwać, że autorka z radością kolejny raz da upust swojej fantazji i ochoczo przedstawi nam kilka wymyślnych scenek. 

Choć akcja gna z prędkością błyskawicy, nie dowiadujemy się zbyt wiele w sprawie kluczowej, czyli machiny klonowania gatunków. Gdzieś w tle co rusz pojawiają się zmutowane i niebezpieczne potwory, których jedynym zadaniem jest uprzykrzanie życia bohaterom, stąd co chwilę mamy możliwość brania udziału w zamachach, potyczkach i ucieczkach, z których rzecz jasna niezniszczalna Riley wychodzi bez szwanku. Gdzieś ktoś wykrada broń wojskową, a wszyscy wokół okazują się właścicielami co najmniej podwójnej tożsamości. O swoim istnieniu i niekoniecznie szczerych zamiarach przypominają kochankowie z przeszłości, o swe racje zabiegają także ci nowi (a jakże!). Dzielna Riley poddaje się kolejnym krokom śledztwa bez wahania: ucieka, przebiera się, walczy i zwycięża, a gdy zachodzi potrzeba zdobywa sekretne informacje przy pomocy swych niewieścich wdzięków.

W porównaniu z pierwszym tomem całość jest o wiele bardziej strawna, choć sama akcja nie trzyma ani trochę w napięciu. Być może czytelnik przyzwyczaja się do koncepcji autorki i po 400 stronach nic go nie może już zdziwić. Plusem jest niewątpliwie obdarzenie głównych bohaterów jakimkolwiek życiem wewnętrznym (zazdrosny wampir, targany żądzą posiadania na własność i rozpustna Riley, która nie ma zamiaru walczyć z wilczą naturą, która usprawiedliwia jej rozwiązłość), choć nadal wszystko obrazowane jest schematycznie i nieporadnie. Zakładam jednak, że bohaterowie powieści mają za zadanie działać, a nie myśleć, a to wychodzi im całkiem nieźle. 

Abstrahując od treści, trzeba zaznaczyć, że styl całości jest wcale niezły. Czyta się szybko, lekko i bez zgrzytów. Fabuła wchodzi w nas i wychodzi, czysta i prosta rozrywka, nie zaprzątająca umysłu na dłużej. Choć nadal nie przekonałam się do tego typu literatury, wiedząc czego mogę oczekiwać, spędziłam te kilka godzin nad powieścią z mniejszymi wyrzutami sumienia. W końcu czasem można sobie pozwolić na zjedzenie chipsów, upicie się do nieprzytomności, albo przeczytanie paranormal romance.


Za książkę serdecznie dziękuję wydawnictwu 

2 komentarze:

  1. Ja akurat lubię paranormal romance, więc za tę serię pewnie się kiedyś zabiorę ;)

    OdpowiedzUsuń