No dobrze, na początek
załóżmy, że zupełnie niefortunnie umarliśmy. W jednej chwili
oglądamy powtórki 'Ostrego dyżuru', zajadając słone orzeszki
(wbrew zastrzeżeniom alergologa), w kolejnej unosimy się pod sufit,
by spoglądając na nasze lekko siniejące ciało, z pełną powagą
stwierdzić, że może faktycznie dobrze byłoby przejść na dietę.
Choć w zasadzie w obecnej sytuacji jest na to trochę za późno, bo
wszystko wskazuje na to, że jesteśmy martwi. I co dalej? Naprawdę
wydaje wam się, że to koniec świata?
