„Świat dookoła mnie
jest w ruchu, ja jestem rezonansem tej całości. (…) Każdy z nas
jest kluczem do pewnych drzwi i z pozoru obca osoba może nam dać
kolejną wskazówkę, aby te drzwi odnaleźć. (…) Skocz w otchłań,
o której nic nie wiesz, (…) zabij swój ułożony świat, a
dowiesz się, dlaczego jesteś inny”1.
Tłum zgromadzony na
miejskim placu zacieśnia się wokół niepozornie wyglądającego
mężczyzny w średnim wieku. Zniecierpliwieni ludzie czekają na
pokaz, który wyrwie ich na moment z monotonnej codzienności i
równie szybko pozwoli do niej wrócić. Czekanie kumuluje napięcie
do momentu, gdy mężczyzna wyciąga deskę nabitą grubo ponad setką
gwoździ. A potem rzuca się na nią. Długie na palec gwoździe
przebijają jego ciało na wylot, ale nie na to czekała publiczność.
Spóźnione brawa rozlegają się w momencie, gdy mężczyzna wstaje,
a na jego ciele nie widnieje cień zranienia. Tłum z ulgą powraca
do swoich spraw.




