Shane Jensen ma swoje
„rytuały piątkowej nocy”. Co tydzień, koło godziny
dwudziestej zamawia jedzenie na wynos, otwiera butelkę wina
i zasiada przed telewizorem. Ogląda DVD ze starymi teledyskami albo
jakiś serial. Nie było by w tym nic dziwnego, gdyby nie nagrywał tego
i nie umieszczał na YouTube. Tuż obok relacji z porannych
przebieżek, jazdy samochodem, koszenia trawy albo z rozpakowywania
każdej przesyłki przyniesionej mu przez listonosza. Wejścia na
jego profil można liczyć w milionach. Jest cewebrytą. On i setki
mu podobnych, którzy zasmakowali popularności dzięki Internetowi.
