Diagnoza współczesności
nigdy nie była tak smutna jak obecnie: żyjemy coraz szybciej, ale
nie mamy czasu na refleksję, mamy coraz więcej, ale ciągle nam
mało, szczycimy się królowaniem w piramidzie istnień, a działamy
jak maszyny zaprogramowane na konsumpcję i zysk. Jesteśmy dumni z
osiągnięć techniki i nauki, ale mimo to odczuwamy uporczywy brak,
którego nie zapełniają kolorowe obrazy. A wystarczy wrócić do
korzeni, spojrzeć na współczesność z perspektywy wiekowej
mądrości, która wpisana w rytm natury aktualizuje sacrum zawarte w
świecie. O zgodzie na cykle czasu i porządkowaniu siebie mówi
wszakże tradycja Indian.
„Będąc dzieckiem
ziemi, świadomym swojego udziału w wielkiej Całości (…) chronił
otoczenie. (…) Trwając w łączności z żywiołami, znał zapach
ziemi, przesłanie wiatru i głębsze znaczenie ognia. W medytacji
znajdował pokój, a w jego umyśle zamieszkiwały wizje i
marzenia”1.
















