Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Oblicza Kultury. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Oblicza Kultury. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 11 lutego 2014

P. K. Dick, Wbrew wskazówkom zegara



„Śmierci nie ma, jest tylko iluzją. Czas także jest iluzją. Każda chwila, która raz zaistnieje, nigdy nie mija”*

Nastała Faza Hobarta, czas odwrócił swój bieg. Żyjemy w świecie, w którym na powitanie mówi się „żegnaj”, a rozstaje z uprzejmym „witaj”. Posilamy się – ze smakiem wymiotując jedzenie, które odstawiamy potem do lodówki, wdmuchując dym w niedopałki, odtwarzamy kształt papierosa. Nastał czas zapowiedziany w Biblii. Pod ziemią budzą się umarli.

Cząstki materii rozproszone we wszechświecie na nowo łączą się w formę poprzedzającą zgon. Ta ulega stopniowej regresji. Cofa się do stanu prenatalnego, znajduje macicę – wolontariuszkę i zanika. Spod ziemi coraz częściej słychać głosy zmartwychwstałych staronarodzonych. Tych trzeba jak najszybciej wyciągnąć z grobów, by przeżyli swą drugą szansę istnienia. W rankingu skuteczności miejscowych vitariów (firm odnajdujących wskrzeszeńców i sprzedających ich temu, kto da najwięcej) przoduje Flaszka Hermesa. Właściciel, Sebastian Hermes szczyci się niezłym zmysłem przewidywania kolejnych przebudzeń. Następny w kolejce ma być Anarcha Peak, za życia charyzmatyczny guru. Rozpoczyna się gra, kto da za niego więcej.

Każdy kto miał do czynienia z Dickiem wie, że fantastyczne dekoracje są zaledwie wstępem do faktycznej treści jego utworów. Wie także, że w sferze zainteresowań autora czołowe miejsca zajmują rozważania nad miejscem człowieka i kondycją rzeczywistości. Wbrew wskazówkom zegara to zdecydowanie traktat o istnieniu w sensie globalnym.
  Filozoficzne powinowactwa nie są trudne do rozszyfrowania: od świętych Tomasza z Akwinu i Augustyna (cytowanych często i gęsto) po Spinozę i monady Leibniza (w realizacji). W ich kontekście świat wydarty z klasycznej linearności ewolucji nie jest pretekstem do zabawy w odwracanie zdarzeń, ale szansą na objęcie absolutu, kompleksu wieczności idei, formy zmienianej zaledwie kształtem materii. 

 „Wszechświat jest układem koncentrycznych kręgów rzeczywistości; im większy krąg, tym większy jego udział w absolutnej rzeczywistości. (…) Zło jest pośledniejszą rzeczywistością, (…) jest brakiem absolutnej rzeczywistości, a nie dowodem na istnienie złego Boga. Tak więc odwieczny dualizm nie istnieje. Zło jest iluzją, podobnie jak rozkład i śmierć. (…) W odczuciu człowieka to właśnie jest złem: rozpad formy. Ale (…) to iluzja, raz bowiem powstała forma jest wieczna – tylko że nieustannie przechodzi ewolucję. Nie jesteśmy w stanie dostrzec formy (…) potrafimy bowiem dostrzec tylko wycinek rzeczywistości”*.


W kontekście całości twórczości Dicka, Wbrew wskazówkom zegara pod względem realizacji przedstawia się raczej średnio. Niemożliwe było bowiem konsekwentne trzymanie się pomysłu odwracania zachowań - bohaterowie nie chodzą do tyłu, mówią także w naturalnym porządku. Jeśli zaś pominąć warstwę filozoficzną, zrobi się z tego fantastyka o mocno sensacyjnym zacięciu: pościgi, strzelaniny, porwania – rekwizyty spod znaku kina akcji, jak się patrzy. Samej fabuły również jest niewiele: wątek Anarchy przeplata się z Sebastianem i jego żoną.

Dick nawet nie starał się ukryć, że warstwa rozrywkowa jest w powieści tylko dekoracją. Niedomówienia, nierozwiązane potencjały motywów, brak konsekwencji są jednak niczym przy wymowie całości. W katalogu pytań o granice istnienia Dick dotknie bowiem tym razem nieskończoności, rozszerzy krąg życia na wieczność nieograniczoną czasem i formą fizyczną. Początkowy absurd okaże się przez to najprostszym wykładnikiem optymistycznych teorii wszechistnienia.

*P.K.Dick, Wbrew wskazówkom zegara, Poznań 2013, s. 285-286.


wtorek, 19 listopada 2013

K. Koja, Fetysz


 AUTOR: Kathe Koja
TYTUŁ: Fetysz
WYDAWNICTWO: Replika
LICZBA STRON: 344
OCENA: 7/10



„Wiedzieliśmy, że to gra, (…) staliśmy się świadomymi aktorami. Jak złamany szyfr, wiedza, którą raz się posiadło, zmienia perspektywę na zawsze, nie da się już patrzeć w inny sposób, wszystko można zmienić w magię, i na swój sposób właśnie to robiliśmy. Z naszą lichą pracą (…), ohydnym mieszkaniem, i hałaśliwymi sąsiadami z góry, którzy na przemian kłócili się i pieprzyli (…) zmyślaliśmy na ich temat historie, a potem wyśmiewaliśmy je, bo wszystko było dozwolone, wszystko istniało po to, by żartować, by brudzić i wywracać na nice. (…) Nigdy nie skrzywdziłem Sophie”*

Sophie i Jess od chwili poznania wiedzieli że należą do siebie nawzajem. Ich związek stał się punktem wyjścia nowego życia, odcinał się od przeszłości, zapewniał bezpieczeństwo całkowitego oddania. Rzeczywistość liczyła się dla nich o tyle, o ile wypełniana była razem: tymczasową pracą, nocnymi wycieczkami ulicami miasta, tanim winem w upalny dzień, ale przede wszystkim grą, której reguły znali tylko oni – niemym poczuciem odrębności od reszty świata, życiem tylko po to, by być razem. I miało być tak zawsze. Ale któregoś dnia na ich orbicie pojawiła się Lena...

Nagle gra zmieniła reguły. Hipnotyzująca Lena zburzyła spokój kochanków i szybko zamieszkała w ich hermetycznym świecie. Po raz pierwszy zapragnęli czegoś więcej, niż dobrze znanych dotyków i ulubionych miejsc. Wyjątkowość Leny zachwycała wszystkich, każdy chciał ją mieć tylko dla siebie, grzać się w jej blasku. Ona jednak zapragnęła Jessa i Sophie, byli w końcu idealną realizacją jej idei, rozumieli ją bez słów.

„Fetysz, (…) to teoria mojego życia. (…) Wszystko przejawia się [przez niego], (…) przez ten sposób patrzenia. (…) Jesteście fetyszem dla siebie nawzajem. To przez siebie postrzegacie świat. Używanie siebie nawzajem, by go zmieniać, by go tworzyć. Waszą wersję świata. (…) To, że nie żyjecie tak po prostu jak inni, ale konstruujecie swoje życie, jak w sztuce, znaczenie rodzi się w oku patrzącego”**.

Odkąd rynek podbiły powieści E. L. James, wydawcy kuszą się na wrzucanie do szuflady: „erotyczny”, coraz to nowych pozycji w nadziei na dorównanie sukcesowi poprzednikom. Nie trzeba mieć złudzeń co do ich jakości. W takich okolicznościach strach pomyśleć co o „Fetyszu” może sądzić potencjalny czytelnik: fabuła oparta o schemat trójkąta, dwie kobiety, jeden mężczyzna, tajemnicza kochanka, która z dnia na dzień wprowadza się do mieszkania pary, żyjącej ze sobą od lat. Trąci banałem? Ale to przecież Koja! Tu nie ma miejsca na dialogi truizmów.

Talent autora ujawnia się najpełniej w sytuacjach, gdy kolejny raz trzeba opowiedzieć historię, którą znają już wszyscy. Jak wywrzeć wrażenie, że trójkąt kochanków zdarza się po raz pierwszy we wszechświecie? Koja, jako jedna z nielicznych to potrafi. I nie chodzi tu wcale o zaskakującą treść, ale o formę.

„Fetysz” to wiwisekcja emocji, rozkład na części pierwsze psychiki, stadium pożądania, obojętnienia, rozstania – opowieść z perspektywy uczuć, nie zdarzeń, stąd fabułę można by streścić w garści słów. Natężenie emocjonalności przemyconej w prostej językowo prozie wzmacnia hipnotyczny rytm, tak charakterystyczny dla autorki. Zdania często pozbawione interpunkcji zlewają się w ciągły potok myśli, dyrygują poziomem odczuć, przyklejają się do odbiorcy i zmuszają do przeżywania równie intensywnego co bohaterowie powieści.

Powieść Koji męczy i nie daje spokoju, nie można częstować się jej zbyt dużymi dawkami, w końcu irytuje przewidywalnością. Jednocześnie fascynuje magią języka, który stwarza z papierowych uczuć tak rzeczywistą iluzję współodczuwania. Kunszt autorki widać w detalach, niespiesznym tonie opisów, przyspieszającym do granic z całą bolesnością. Dzięki takiej prozie zwykłe czytanie, zmienia się w namacalne odczuwanie. 

*s. 19-20
**s, 73-75


czwartek, 10 października 2013

E. Carrere, Wąsy

AUTOR:Emmanuell Carrere
 TYTUŁ: Wąsy
WYDAWNICTWO: Wyd. Literackie
LICZBA STRON: 208
OCENA: 6/10
„ - Co byś powiedziała, gdybym zgolił wąsa?
Agnes (…) zaśmiała się lekko (…) - Tu byłby dobry pomył. (…)
A gdyby tak ją zaskoczył i naprawdę zgolił wąs? (…) Raczej nie potraktowała tego zamiaru poważnie (…). Podobał się jej w wąsem, sobie zresztą też, jakkolwiek odzwyczaił się od własnego widoku bez zarostu (…) Jeśli nowa twarz mu się nie spodoba, zawsze będzie mógł z powrotem zapuścić wąs. (…) Zaśmiał się bezgłośnie, jak dzieciak, który szykuje złośliwego psikusa, po czym wyciągnął rękę i sięgnął po nożyczki”*

Zaczyna się od niewinnego żartu. Pewnego wieczoru Marc decyduje się zgolić wąsy, które po latach goszczenia na jego twarzy, zdążyły stać się stałym elementem wyglądu. Jak wielkie musiało być jego zdziwienie, kiedy żona zdaje się niczego nie zauważać. A zaraz potem wszyscy, których zna, zgodnie twierdzą, że feralnych wąsów nigdy nie było...

czwartek, 1 sierpnia 2013

P. K. Dick, Płyńcie łzy moje, rzekł policjant

AUTOR:Philip K. Dick
 TYTUŁ: Płyńcie łzy moje, rzekł policjant
WYDAWNICTWO: Rebis
LICZBA STRON: 312
OCENA: 7/10

Ja nie istnieję, powiedział sobie. Nie ma Jasona Tavernera. Nigdy nie było i nie będzie. Do diabła z moją karierą – po prostu chcę żyć. (…) Znalazłem się na dnie, pomyślał. Nie mogę nawet zapewnić sobie fizycznego istnienia. Ja, człowiek, który wczoraj miał trzydziestomilionową widownię. Pewnego dnia jakoś ją odzyskam, ale nie teraz. Najpierw mam ważniejsze rzeczy do zrobienia”

Jednego dnia był na szczycie list przebojów, a jego wieczorny program oglądało 30 milionów widzów spijających mu każde słowo z ust, drugiego budzi się w obskurnym pokoju hotelowym, nie wiedząc skąd się tam znalazł. Pamięta kim jest, to Jason Taverner niezrównana gwiazda sceny muzycznej, której płyty sprzedają się w milionach egzemplarzy, niestety nikt poza nim nie może tego potwierdzić. Taverner po przebudzeniu z płytkiego snu oficjalnie przestaje istnieć, a to że wydaje mu się, że jest, kim był jeszcze wczoraj, równie dobrze może być bełkotem szaleńca...

środa, 31 lipca 2013

M. Marr, Opiekunka grobów

 AUTOR: Melissa Marr
TYTUŁ: Opiekunka grobów
WYDAWNICTWO: Replika
LICZBA STRON: 316
OCENA: 6/10
„ –Tyle piękna się marnuje – szepnęła Maylene, gdy ludzie rzucali kwiaty na kolejną trumnę. – Tak jakby trupom potrzebne były kwiatki. – Odwróciła się do Rebeki i spytała, patrząc z powagą: – Czego potrzebują umarli?
- Modlitwy, herbaty i odrobiny whisky (…) Potrzebują strawy.
- Wspomnień. Miłości. Wolności – uzupełniła Maylene”*.

Małomiasteczkowy spokój Claysville burzy fala brutalnych morderstw. Pierwsza ofiara, staruszka opiekująca się miejscowym cmentarzem, choć znaleziona we własnym domu w kałuży krwi, nie skłania policji do zajęcia się sprawą. O wiele ważniejsza wydaje się być kwestia jej szybkiego pochówku... Z tego powodu do miasta wraca Rebeka, wnuczka zmarłej. Choć strata babci wydaje się jej w tym momencie największą tragedią, nie może wiedzieć, że powrót do Claysville przyniesie ze sobą szereg niespodziewanych wydarzeń, które odmienią niejedno życie. Tymczasem giną kolejne osoby...

niedziela, 19 maja 2013

M. Axelsson, Pępowina

AUTOR: Majgull Axelsson
TYTUŁ: Pępowina
WYDAWNICTWO: WAB
LICZBA STRON: 541
OCENA: 7/10

„- Dlaczego jest im tak trudno? - zapytała w końcu Margueritte. - Dlaczego całe życie jest dla nich takie cholernie trudne? Nie odpowiedziałam od razu (…). - Nie mam pojęcia. - Ale z dziewczynami też tak jest? (…) -Tak. Jest trudno. Bezgranicznie trudno. - Bo muszą być ładne i te rzeczy? - Nie tylko. Ale to też. (…) - Myślisz, że to nasza wina? (…) - Tak. Tak myślę. (…) -Ale jaki błąd popełniłyśmy? Co u licha zrobiłyśmy źle? (…) - Nie mam pojęcia”1.

Niespodziewanie silny sztorm nawiedza okolice szwedzkiej prowincji. Nielicznych pechowców zagubionych w ciemności ściągają z oddali światła przydrożnej karczmy u Sally. Chwilowe zamknięcie w oczekiwaniu na ratunek generuje powierzchowne więzi. W przypadkowych rozmowach wyjdą na jaw podobieństwa, w przemilczeniach długo skrywany ból. Karczma u Sally na jeden wieczór zgromadzi koszmary kobiet, zawody rodziców, cichy bunt ich dzieci.

poniedziałek, 22 kwietnia 2013

Colette, Dialogi zwierząt

AUTOR: Sidonie Gabrielle Colette
TYTUŁ: Dialogi zwierząt
WYDAWNICTWO: WAB
LICZBA STRON: 201
OCENA: 7/10

„Dwunożni pojęcia nie mają o egoizmie, o prawdziwym egoizmie Kotów... (…) Psiaku bez manier i uprzedzeń czy potrafisz mnie zrozumieć lepiej niż oni? Kot jest gospodarzem, a nie zabawką! Czyżby Dwunożni, On i Ona, byli jedynymi istotami mającymi prawo do smutku, radości, wylizywania talerzy, złoszczenia się, snucia po domu w złym humorze? Ja również miewam swoje kaprysy, swoje smutki, swój zmienny apetyt, swoje godziny samotności poświęconej marzeniom kiedy odgradzam się od świata...”*.

Gdyby pozwolić dojść do głosu naszym zwierzętom domowym, co by miały do powiedzenia? Narzekałyby na monotonne posiłki, za krótkie spacery, a może w trakcie poobiedniej sjesty omawiałyby uniwersalne prawa wszechświata? Colette, znana przede wszystkim z serii o przygodach Klaudyny, oddaje głos manierycznej kotce Kiki i buldożkowi francuskiemu Toby'emu. Świat oglądany ze zwierzęcej perspektywy, w końcu może zrzucić maski i ukazać swoje prawdziwe oblicze.

niedziela, 21 kwietnia 2013

J. Cortázar, Niespodziewane stronice

AUTOR: Julio Cortázar
TYTUŁ: Niespodziewane stronice
WYDAWNICTWO: Muza
LICZBA STRON: 368
OCENA: 8/10

Jeśli istnieje twórca, którego podziwiam bezkrytycznie niezależnie od czasu, zmian w moim życiu, rozwoju/regresu intelektualnego, megalomanii, albo smaku na konfiturę wiśniową w środku nocy to jest to niewątpliwie Cortázar. Nasz związek trwa bez mała lat osiem, podczas których przeczytałam niemalże wszystko, co zostało wydane w języku polskim (zostawiając sobie na deser Autonautów i pół Modelu do składania, co by mieć, po co żyć jeszcze przez jakiś czas), zaczytałam Grę w klasy w sposób skandaliczny, nauczyłam się podstaw hiszpańskiego, by poczytać oryginały, stałam się jawnym wyznawcą jego boskości i gdy już godziłam się, z myślą, że kończą mi się możliwości wycieczek w cortazarowskie światy, pojawiły się Niespodziewane stronice.

sobota, 20 kwietnia 2013

A. Munro, Taniec szczęśliwych cieni

AUTOR: Alice Munro
TYTUŁ: Taniec szczęśliwych cieni
WYDAWNICTWO: Wydawnictwo Literackie
LICZBA STRON: 351
OCENA: 8/10

Rytm życia w prowincjonalnych, kanadyjskich miasteczkach sprzed lat biegnie jednostajnie, a ludzie o oczach, które widziały już wszystko, ze spokojem przyjmują codzienność, którą z rzadka zaburzają odwiedziny obcych, kolejna śmierć, albo wkroczenie w dorosłość. Świat nie wstrzymuje wówczas oddechu, a milczące przyzwolenie społeczności każe przejść z tym do porządku rzeczy. A mimo to czas zdaje się czasem stawać w miejscu, banalne wydarzenia nabierają przełomowych znaczeń, nieplanowane gesty zmieniają całe życie. Raz za sprawą gry światła odbitego od okna, raz słowa wypowiedzianego w samą porę.

środa, 17 kwietnia 2013

N. Haratischwili, Mój łagodny bliźniak

AUTOR: Nino Haratischwili
TYTUŁ: Mój łagodny bliźniak
WYDAWNICTWO: Muza
LICZBA STRON: 286
OCENA: 8/10

„Tulija mówiła, że kiedy kochamy, to nie kochamy po prostu mężczyzny (…). Że zawsze chcemy kochać wszystko i wszystkich w jednej osobie. (…) Mówiła, że potrzebujemy wszystkiego od jednego człowieka (…), że zawsze tęsknimy do tego, by zjednoczyć wszystkie osoby w jednej, i że w końcu ta tęsknota pozostawia w cieniu samą miłość. (…) Po raz pierwszy zakochałam się w Ivo kiedy miałam sześć lat”1.

Stella ułożyła sobie życie: wyszła za mąż, urodziła syna, zdobyła pozycję w redakcji. Była niemal szczęśliwa, prawie zapomniała o przeszłości. Ale któregoś dnia on po prostu wrócił i kazał jej pamiętać za nich oboje. Jej przybrany brat, kochanek, jednym spojrzeniem zaprosił do miłości, do bólu, do śmierci.

czwartek, 4 kwietnia 2013

J. Eugenides, Przekleństwa niewinności

AUTOR: Jeffrey Eugenides
TYTUŁ: Przekleństwa niewinności
WYDAWNICTWO: Znak
LICZBA STRON: 239
OCENA: 8/10

„Wszystko to jednak jest szukaniem wiatru w polu. (…) Dziewczęta wzięły w swoje ręce decyzje, które lepiej pozostawić Bogu. Stały się zbyt potężne, żeby żyć między nami zbyt zaabsorbowane sobą, zbyt wizjonerskie, zbyt ślepe. (…) Potem lina przerzucona przez belkę, pigułka nasenna wysypana na dłoń parabolą łudzącą fałszywym ukojeniem, otwarte okno, włączony piekarnik czy co tam jeszcze. Zmusiły nas do udziału w swoim szaleństwie ponieważ nie mieliśmy innego wyboru jak tylko przejść po ich śladach, wmyśleć się w ich myśli”1.

Pierwsza zabiła się Cecylia. Zdziwienie okolicy było o tyle niewielkie, że przez kilkanaście lat swojego życia zdążyła przyzwyczaić wszystkich do kilku dziwactw: od ciągłego noszenia poprutej sukni ślubnej, po nieudane podcięcie żył w wannie pełnej gorącej wody. Dziwić mógł tylko fakt, jak niezauważenie wymknęła się z przyjęcia organizowanego specjalnie dla niej, otworzyła okno, a spadając, nadziała się na metalowy płot, sterczący pod oknem. Od tej chwili mistyczny organizm pięciu, dorastających sióstr utracił jeden z elementów, ale nie przestał fascynować obserwatorów z sąsiedztwa. Wiedząc, że nikt nie może ich mieć, ze skrawków wspomnień i zużytych przedmiotów, chłopcy wpatrzeni w okna Lisbonek, opowiadają ich historię.

środa, 3 kwietnia 2013

J. Eugenides, Intryga małżeńska

AUTOR: Jeffrey Eugenides
TYTUŁ: Intryga małżeńska
WYDAWNICTWO: Znak
LICZBA STRON: 496
OCENA: 8/10

„Wtem pewnej niedzieli, przed przerwą zimową przy kuchennym stole zmaterializował się Whitney, czytając książkę (…). Gdy Madleine spytała o czym jest, Whitney dał jej do zrozumienia, że idea jakoby książka była <<o czymś>> to właśnie coś, przeciw czemu autor występuje a jeśli już miałaby o czymś być, to z pewnością o tym, że należy przestać myśleć w ten sposób o książkach – że są o czymś”1.

Madleine kończy anglistykę i nie bardzo wie co ze sobą zrobić, kiedy rzeczywistość przestaje przypominać tę, znaną z jej ulubionych powieści wiktoriańskich. Leonard z dnia na dzień zatraca się w koszmarach swojej głowy i ostateczne traci grunt pod nogami. Mitchell postanawia wyruszyć w podróż po Europie i Indiach, w nadziei że odkocha się w idealnym obrazie przyjaciółki, która nie podziela jego uczuć. W tle amerykańskie lata 80., intertekstualna głębia literackich gier z czytelnikiem, dekonstrukcja sztandarowych zachowań, miłości rozkładanej na atomy, wiecznego poczucia niedopasowania...

środa, 20 lutego 2013

R. Bolaño, Rozmowy telefoniczne


AUTOR: Roberto Bolaño
TYTUŁ: Rozmowy telefoniczne
WYDAWNICTWO: Muza
LICZBA STRON: 208
OCENA: 7/10
 
Mieszkałem na przedmieściach Girony, w zrujnowanym domu (…) i właśnie straciłem pracę, (…) która zwiększyła moją skłonność do niesypiania nocą. Prawie nie miałem znajomych i zajmowałem się jedynie pisaniem oraz chodziłem na długie spacery, które zaczynały się o siódmej wieczorem, zaraz po przebudzeniu, kiedy ciało doświadcza czegoś w rodzaju jetlagu, stanu bycia i niebycia zarazem, dysonansu wobec tego, co mnie otacza, nieokreślonej kruchości”1.

niedziela, 27 stycznia 2013

Foenkinos, Nasze rozstania

„Z pewnością uprawiałem w młodości za mało sportu, aby znosić zmienne porywy serca. (…) Z Alice chwile euforii, kiedy chciałem zabrać ją na weekend na Księżyc, nieustannie przeplatały się z momentami międzygwiezdnej agresji, kiedy to najchętniej zakopałbym ją w samym sercu Ziemi. (…) Kręciliśmy się w karuzeli tonów. I nawet przychodziło mi na myśl, że miłość przede wszystkim ogłusza”1.

Poznali się na przypadkowej imprezie w późnonocnych godzinach, kiedy nad sens rozmów kładzie się pobrzękiwanie szkła i wędrówka papierosów w coraz gęstszej ciemności. Jego urzekł jej drobny gest, ją jego imię. Odnaleźli się mimo przeciwieństw i byliby ze sobą na zawsze, gdyby nie niezrozumiałe paradoksy, sprawiające że najprostsze zdarzenia zmieniają się w sprzeczności nie do przebycia. Nie będzie to kolejna pozytywna historia o miłości. Foenkinos przeprowadzi wiwisekcję na żywych uczuciach, o tyle bolesną co fascynującą.

sobota, 19 stycznia 2013

K. Wilson, Rodzina na pokaz

Nastolatki stojące na scenie z niecierpliwością wpatrują się w wymuskaną organizatorkę konkursu. Kobieta otwiera kopertę i powoli odczytuje wynik. Po chwili przy wtórze oklasków korona spada na głowę blondwłosej piękności. Dziewczyna uśmiecha się niepewnie, a potem nagle schyla głowę i staje swobodnie: peruka opada a sylwetka zaczyna zdradzać męskie rysy. Publiczność wpada w histerię. Buster Fang z uśmiechem patrzy na rodziców. Właśnie został Małą Miss Karmazynowej Koniczynki, a jego rodzina zaliczyła kolejny udany performance.

czwartek, 3 stycznia 2013

B. Izaguirre, I nagle stało się wczoraj

Kuba, początek lat 50. Ponad pulsującym kolorem Hawany przetacza się widmo krwawej polityki Batisty. Przypadkowy bohater - Efrain, chłopiec bez wieku i tożsamości, cudownie ocalały z huraganu, trafia do piekła. Wyjście z niego zaważy na całym jego życiu, a to nada sens istnienia milionom ludzi. Nie będzie to jednak historia bohaterskiej drogi do chwały, ale ucieczki przed rzeczywistością, w której szczęście pojawia się tylko po to, by podkreślić grozę zbliżającej się katastrofy.