|
„Śmierci nie ma, jest
tylko iluzją. Czas także jest iluzją. Każda chwila, która raz
zaistnieje, nigdy nie mija”*
Nastała Faza Hobarta,
czas odwrócił swój bieg. Żyjemy w świecie, w którym na
powitanie mówi się „żegnaj”, a rozstaje z uprzejmym „witaj”.
Posilamy się – ze smakiem wymiotując jedzenie, które odstawiamy
potem do lodówki, wdmuchując dym w niedopałki, odtwarzamy kształt
papierosa. Nastał czas zapowiedziany w Biblii. Pod ziemią budzą
się umarli.
Cząstki materii
rozproszone we wszechświecie na nowo łączą się w formę
poprzedzającą zgon. Ta ulega stopniowej regresji. Cofa się do
stanu prenatalnego, znajduje macicę – wolontariuszkę i zanika.
Spod ziemi coraz częściej słychać głosy zmartwychwstałych
staronarodzonych. Tych trzeba jak najszybciej wyciągnąć z grobów,
by przeżyli swą drugą szansę istnienia. W rankingu skuteczności
miejscowych vitariów (firm odnajdujących wskrzeszeńców i
sprzedających ich temu, kto da najwięcej) przoduje Flaszka Hermesa.
Właściciel, Sebastian Hermes szczyci się niezłym zmysłem
przewidywania kolejnych przebudzeń. Następny w kolejce ma być
Anarcha Peak, za życia charyzmatyczny guru. Rozpoczyna się gra, kto
da za niego więcej.
Każdy kto miał do
czynienia z Dickiem wie, że fantastyczne dekoracje są zaledwie
wstępem do faktycznej treści jego utworów. Wie także, że w
sferze zainteresowań autora czołowe miejsca zajmują rozważania
nad miejscem człowieka i kondycją rzeczywistości. Wbrew wskazówkom
zegara to zdecydowanie traktat o istnieniu w sensie globalnym.
|
Filozoficzne powinowactwa nie są trudne do rozszyfrowania: od
świętych Tomasza z Akwinu i Augustyna (cytowanych często i gęsto)
po Spinozę i monady Leibniza (w realizacji). W ich kontekście świat
wydarty z klasycznej linearności ewolucji nie jest pretekstem do
zabawy w odwracanie zdarzeń, ale szansą na objęcie absolutu,
kompleksu wieczności idei, formy zmienianej zaledwie kształtem
materii.
„Wszechświat jest
układem koncentrycznych kręgów rzeczywistości; im większy krąg,
tym większy jego udział w absolutnej rzeczywistości. (…) Zło
jest pośledniejszą rzeczywistością, (…) jest brakiem absolutnej
rzeczywistości, a nie dowodem na istnienie złego Boga. Tak więc
odwieczny dualizm nie istnieje. Zło jest iluzją, podobnie jak
rozkład i śmierć. (…) W odczuciu człowieka to właśnie jest
złem: rozpad formy. Ale (…) to iluzja, raz bowiem powstała forma
jest wieczna – tylko że nieustannie przechodzi ewolucję. Nie
jesteśmy w stanie dostrzec formy (…) potrafimy bowiem dostrzec
tylko wycinek rzeczywistości”*.
W kontekście całości
twórczości Dicka, Wbrew wskazówkom zegara pod względem realizacji
przedstawia się raczej średnio. Niemożliwe było bowiem
konsekwentne trzymanie się pomysłu odwracania zachowań -
bohaterowie nie chodzą do tyłu, mówią także w naturalnym
porządku. Jeśli zaś pominąć warstwę filozoficzną, zrobi się z
tego fantastyka o mocno sensacyjnym zacięciu: pościgi, strzelaniny,
porwania – rekwizyty spod znaku kina akcji, jak się patrzy. Samej
fabuły również jest niewiele: wątek Anarchy przeplata się z
Sebastianem i jego żoną.
Dick nawet nie starał
się ukryć, że warstwa rozrywkowa jest w powieści tylko dekoracją.
Niedomówienia, nierozwiązane potencjały motywów, brak
konsekwencji są jednak niczym przy wymowie całości. W katalogu
pytań o granice istnienia Dick dotknie bowiem tym razem
nieskończoności, rozszerzy krąg życia na wieczność
nieograniczoną czasem i formą fizyczną. Początkowy absurd okaże
się przez to najprostszym wykładnikiem optymistycznych teorii
wszechistnienia.
*P.K.Dick, Wbrew
wskazówkom zegara, Poznań 2013, s. 285-286.
|
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Oblicza Kultury. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Oblicza Kultury. Pokaż wszystkie posty
wtorek, 11 lutego 2014
P. K. Dick, Wbrew wskazówkom zegara
wtorek, 19 listopada 2013
K. Koja, Fetysz
AUTOR: Kathe Koja
TYTUŁ: Fetysz
WYDAWNICTWO: Replika
LICZBA
STRON: 344
OCENA: 7/10
„Wiedzieliśmy, że to
gra, (…) staliśmy się świadomymi aktorami. Jak złamany szyfr,
wiedza, którą raz się posiadło, zmienia perspektywę na zawsze,
nie da się już patrzeć w inny sposób, wszystko można zmienić w
magię, i na swój sposób właśnie to robiliśmy. Z naszą lichą
pracą (…), ohydnym mieszkaniem, i hałaśliwymi sąsiadami z góry,
którzy na przemian kłócili się i pieprzyli (…) zmyślaliśmy na
ich temat historie, a potem wyśmiewaliśmy je, bo wszystko było
dozwolone, wszystko istniało po to, by żartować, by brudzić i
wywracać na nice. (…) Nigdy nie skrzywdziłem Sophie”*
Sophie i Jess od chwili
poznania wiedzieli że należą do siebie nawzajem. Ich związek stał
się punktem wyjścia nowego życia, odcinał się od przeszłości,
zapewniał bezpieczeństwo całkowitego oddania. Rzeczywistość
liczyła się dla nich o tyle, o ile wypełniana była razem:
tymczasową pracą, nocnymi wycieczkami ulicami miasta, tanim winem w
upalny dzień, ale przede wszystkim grą, której reguły znali tylko
oni – niemym poczuciem odrębności od reszty świata, życiem
tylko po to, by być razem. I miało być tak zawsze. Ale któregoś
dnia na ich orbicie pojawiła się Lena...
Nagle gra zmieniła
reguły. Hipnotyzująca Lena zburzyła spokój kochanków i szybko
zamieszkała w ich hermetycznym świecie. Po raz pierwszy zapragnęli
czegoś więcej, niż dobrze znanych dotyków i ulubionych miejsc.
Wyjątkowość Leny zachwycała wszystkich, każdy chciał ją mieć
tylko dla siebie, grzać się w jej blasku. Ona jednak zapragnęła
Jessa i Sophie, byli w końcu idealną realizacją jej idei,
rozumieli ją bez słów.
„Fetysz, (…) to
teoria mojego życia. (…) Wszystko przejawia się [przez niego],
(…) przez ten sposób patrzenia. (…) Jesteście fetyszem dla
siebie nawzajem. To przez siebie postrzegacie świat. Używanie
siebie nawzajem, by go zmieniać, by go tworzyć. Waszą wersję
świata. (…) To, że nie żyjecie tak po prostu jak inni, ale
konstruujecie swoje życie, jak w sztuce, znaczenie rodzi się w oku
patrzącego”**.
Odkąd rynek podbiły
powieści E. L. James, wydawcy kuszą się na wrzucanie do szuflady:
„erotyczny”, coraz to nowych pozycji w nadziei na dorównanie
sukcesowi poprzednikom. Nie trzeba mieć złudzeń co do ich jakości.
W takich okolicznościach strach pomyśleć co o „Fetyszu” może
sądzić potencjalny czytelnik: fabuła oparta o schemat trójkąta,
dwie kobiety, jeden mężczyzna, tajemnicza kochanka, która z dnia
na dzień wprowadza się do mieszkania pary, żyjącej ze sobą od
lat. Trąci banałem? Ale to przecież Koja! Tu nie ma miejsca na
dialogi truizmów.
Talent autora ujawnia się
najpełniej w sytuacjach, gdy kolejny raz trzeba opowiedzieć
historię, którą znają już wszyscy. Jak wywrzeć wrażenie, że
trójkąt kochanków zdarza się po raz pierwszy we wszechświecie?
Koja, jako jedna z nielicznych to potrafi. I nie chodzi tu wcale o
zaskakującą treść, ale o formę.
„Fetysz” to
wiwisekcja emocji, rozkład na części pierwsze psychiki, stadium
pożądania, obojętnienia, rozstania – opowieść z perspektywy
uczuć, nie zdarzeń, stąd fabułę można by streścić w garści
słów. Natężenie emocjonalności przemyconej w prostej językowo
prozie wzmacnia hipnotyczny rytm, tak charakterystyczny dla autorki.
Zdania często pozbawione interpunkcji zlewają się w ciągły potok
myśli, dyrygują poziomem odczuć, przyklejają się do odbiorcy i
zmuszają do przeżywania równie intensywnego co bohaterowie
powieści.
Powieść Koji męczy i
nie daje spokoju, nie można częstować się jej zbyt dużymi
dawkami, w końcu irytuje przewidywalnością. Jednocześnie
fascynuje magią języka, który stwarza z papierowych uczuć tak
rzeczywistą iluzję współodczuwania. Kunszt autorki widać w
detalach, niespiesznym tonie opisów, przyspieszającym do granic z
całą bolesnością. Dzięki takiej prozie zwykłe czytanie, zmienia
się w namacalne odczuwanie.
*s. 19-20
**s, 73-75
czwartek, 10 października 2013
E. Carrere, Wąsy
AUTOR:Emmanuell Carrere
TYTUŁ: Wąsy
WYDAWNICTWO: Wyd. Literackie
LICZBA
STRON: 208
OCENA:
6/10
„ - Co byś
powiedziała, gdybym zgolił wąsa?
Agnes (…) zaśmiała
się lekko (…) - Tu byłby dobry pomył. (…)
A gdyby tak ją zaskoczył
i naprawdę zgolił wąs? (…) Raczej nie potraktowała tego zamiaru
poważnie (…). Podobał się jej w wąsem, sobie zresztą też,
jakkolwiek odzwyczaił się od własnego widoku bez zarostu (…)
Jeśli nowa twarz mu się nie spodoba, zawsze będzie mógł z
powrotem zapuścić wąs. (…) Zaśmiał się bezgłośnie, jak
dzieciak, który szykuje złośliwego psikusa, po czym wyciągnął
rękę i sięgnął po nożyczki”*
Zaczyna się od
niewinnego żartu. Pewnego wieczoru Marc decyduje się zgolić wąsy,
które po latach goszczenia na jego twarzy, zdążyły stać się
stałym elementem wyglądu. Jak wielkie musiało być jego
zdziwienie, kiedy żona zdaje się niczego nie zauważać. A zaraz
potem wszyscy, których zna, zgodnie twierdzą, że feralnych wąsów
nigdy nie było...
czwartek, 1 sierpnia 2013
P. K. Dick, Płyńcie łzy moje, rzekł policjant
AUTOR:Philip K. Dick
TYTUŁ: Płyńcie
łzy moje, rzekł policjant
WYDAWNICTWO: Rebis
LICZBA
STRON: 312
OCENA: 7/10
„Ja nie istnieję,
powiedział sobie. Nie ma Jasona Tavernera. Nigdy nie było i nie
będzie. Do diabła z moją karierą – po prostu chcę żyć. (…)
Znalazłem się na dnie, pomyślał. Nie mogę nawet zapewnić sobie
fizycznego istnienia. Ja, człowiek, który wczoraj miał
trzydziestomilionową widownię. Pewnego dnia jakoś ją odzyskam,
ale nie teraz. Najpierw mam ważniejsze rzeczy do zrobienia”
Jednego dnia był na
szczycie list przebojów, a jego wieczorny program oglądało 30
milionów widzów spijających mu każde słowo z ust, drugiego budzi
się w obskurnym pokoju hotelowym, nie wiedząc skąd się tam
znalazł. Pamięta kim jest, to Jason Taverner niezrównana gwiazda
sceny muzycznej, której płyty sprzedają się w milionach
egzemplarzy, niestety nikt poza nim nie może tego potwierdzić.
Taverner po przebudzeniu z płytkiego snu oficjalnie przestaje
istnieć, a to że wydaje mu się, że jest, kim był jeszcze wczoraj,
równie dobrze może być bełkotem szaleńca...
środa, 31 lipca 2013
M. Marr, Opiekunka grobów
AUTOR: Melissa Marr
TYTUŁ: Opiekunka grobów
WYDAWNICTWO: Replika
LICZBA
STRON: 316
OCENA: 6/10
„ –Tyle piękna się
marnuje – szepnęła Maylene, gdy ludzie rzucali kwiaty na kolejną
trumnę. – Tak jakby trupom potrzebne były kwiatki. – Odwróciła
się do Rebeki i spytała, patrząc z powagą: – Czego potrzebują
umarli?
- Modlitwy, herbaty i
odrobiny whisky (…) Potrzebują strawy.- Wspomnień. Miłości. Wolności – uzupełniła Maylene”*.
Małomiasteczkowy spokój
Claysville burzy fala brutalnych morderstw. Pierwsza ofiara,
staruszka opiekująca się miejscowym cmentarzem, choć znaleziona we
własnym domu w kałuży krwi, nie skłania policji do zajęcia się
sprawą. O wiele ważniejsza wydaje się być kwestia jej szybkiego
pochówku... Z tego powodu do miasta wraca Rebeka, wnuczka zmarłej.
Choć strata babci wydaje się jej w tym momencie największą
tragedią, nie może wiedzieć, że powrót do Claysville przyniesie
ze sobą szereg niespodziewanych wydarzeń, które odmienią niejedno
życie. Tymczasem giną kolejne osoby...
niedziela, 19 maja 2013
M. Axelsson, Pępowina
AUTOR:
Majgull Axelsson
TYTUŁ:
Pępowina
WYDAWNICTWO:
WAB
LICZBA
STRON: 541
OCENA:
7/10
„- Dlaczego jest im tak
trudno? - zapytała w końcu Margueritte. - Dlaczego całe życie
jest dla nich takie cholernie trudne? Nie odpowiedziałam od razu
(…). - Nie mam pojęcia. - Ale z dziewczynami też tak jest? (…)
-Tak. Jest trudno. Bezgranicznie trudno. - Bo muszą być ładne i te
rzeczy? - Nie tylko. Ale to też. (…) - Myślisz, że to nasza
wina? (…) - Tak. Tak myślę. (…) -Ale jaki błąd popełniłyśmy?
Co u licha zrobiłyśmy źle? (…) - Nie mam pojęcia”1.
Niespodziewanie silny
sztorm nawiedza okolice szwedzkiej prowincji. Nielicznych pechowców
zagubionych w ciemności ściągają z oddali światła przydrożnej
karczmy u Sally. Chwilowe zamknięcie w oczekiwaniu na ratunek
generuje powierzchowne więzi. W przypadkowych rozmowach wyjdą na
jaw podobieństwa, w przemilczeniach długo skrywany ból. Karczma u
Sally na jeden wieczór zgromadzi koszmary kobiet, zawody rodziców,
cichy bunt ich dzieci.
poniedziałek, 22 kwietnia 2013
Colette, Dialogi zwierząt
AUTOR:
Sidonie Gabrielle Colette
TYTUŁ:
Dialogi zwierząt
WYDAWNICTWO:
WAB
LICZBA
STRON: 201
OCENA:
7/10
„Dwunożni
pojęcia nie mają o egoizmie, o prawdziwym egoizmie Kotów... (…)
Psiaku bez manier i uprzedzeń czy potrafisz mnie zrozumieć lepiej
niż oni? Kot jest gospodarzem, a nie zabawką! Czyżby Dwunożni, On
i Ona, byli jedynymi istotami mającymi prawo do smutku, radości,
wylizywania talerzy, złoszczenia się, snucia po domu w złym
humorze? Ja również miewam swoje kaprysy, swoje smutki, swój
zmienny apetyt, swoje godziny samotności poświęconej marzeniom
kiedy odgradzam się od świata...”*.
Gdyby
pozwolić dojść do głosu naszym zwierzętom domowym, co by miały
do powiedzenia? Narzekałyby na monotonne posiłki, za krótkie
spacery, a może w trakcie poobiedniej sjesty omawiałyby uniwersalne
prawa wszechświata? Colette, znana przede wszystkim z serii o
przygodach Klaudyny, oddaje głos manierycznej kotce Kiki i
buldożkowi francuskiemu Toby'emu. Świat oglądany ze zwierzęcej
perspektywy, w końcu może zrzucić maski i ukazać swoje prawdziwe
oblicze.
niedziela, 21 kwietnia 2013
J. Cortázar, Niespodziewane stronice
AUTOR:
Julio Cortázar
TYTUŁ:
Niespodziewane stronice
WYDAWNICTWO:
Muza
LICZBA
STRON: 368
OCENA:
8/10
Jeśli istnieje twórca,
którego podziwiam bezkrytycznie niezależnie od czasu, zmian w moim
życiu, rozwoju/regresu intelektualnego, megalomanii, albo smaku na
konfiturę wiśniową w środku nocy to jest to niewątpliwie
Cortázar.
Nasz związek trwa bez mała lat osiem, podczas których przeczytałam
niemalże wszystko, co zostało wydane w języku polskim (zostawiając
sobie na deser Autonautów i pół Modelu do składania,
co by mieć, po co żyć jeszcze przez jakiś czas), zaczytałam Grę
w klasy w sposób skandaliczny, nauczyłam się podstaw
hiszpańskiego, by poczytać oryginały, stałam się jawnym wyznawcą
jego boskości i gdy już godziłam się, z myślą, że kończą mi
się możliwości wycieczek w cortazarowskie światy, pojawiły się Niespodziewane stronice.
sobota, 20 kwietnia 2013
A. Munro, Taniec szczęśliwych cieni
AUTOR:
Alice Munro
TYTUŁ:
Taniec szczęśliwych cieni
WYDAWNICTWO:
Wydawnictwo Literackie
LICZBA
STRON: 351
OCENA:
8/10
Rytm życia w
prowincjonalnych, kanadyjskich miasteczkach sprzed lat biegnie
jednostajnie, a ludzie o oczach, które widziały już wszystko, ze
spokojem przyjmują codzienność, którą z rzadka zaburzają
odwiedziny obcych, kolejna śmierć, albo wkroczenie w dorosłość.
Świat nie wstrzymuje wówczas oddechu, a milczące przyzwolenie
społeczności każe przejść z tym do porządku rzeczy. A mimo to
czas zdaje się czasem stawać w miejscu, banalne wydarzenia
nabierają przełomowych znaczeń, nieplanowane gesty zmieniają całe
życie. Raz za sprawą gry światła odbitego od okna, raz słowa
wypowiedzianego w samą porę.
środa, 17 kwietnia 2013
N. Haratischwili, Mój łagodny bliźniak
AUTOR:
Nino Haratischwili
TYTUŁ:
Mój łagodny bliźniak
WYDAWNICTWO:
Muza
LICZBA
STRON: 286
OCENA:
8/10
„Tulija
mówiła, że kiedy kochamy, to nie kochamy po prostu mężczyzny
(…). Że zawsze chcemy kochać wszystko i wszystkich w jednej
osobie. (…) Mówiła, że potrzebujemy wszystkiego od jednego
człowieka (…), że zawsze tęsknimy do tego, by zjednoczyć
wszystkie osoby w jednej, i że w końcu ta tęsknota pozostawia w
cieniu samą miłość. (…) Po raz pierwszy zakochałam się w Ivo
kiedy miałam sześć lat”1.
Stella
ułożyła sobie życie: wyszła za mąż, urodziła syna, zdobyła
pozycję w redakcji. Była niemal szczęśliwa, prawie zapomniała o
przeszłości. Ale któregoś dnia on po prostu wrócił i kazał jej
pamiętać za nich oboje. Jej przybrany brat, kochanek, jednym
spojrzeniem zaprosił do miłości, do bólu, do śmierci.
czwartek, 4 kwietnia 2013
J. Eugenides, Przekleństwa niewinności
AUTOR:
Jeffrey Eugenides
TYTUŁ:
Przekleństwa niewinności
WYDAWNICTWO:
Znak
LICZBA
STRON: 239
OCENA:
8/10
„Wszystko to jednak
jest szukaniem wiatru w polu. (…) Dziewczęta wzięły w swoje ręce
decyzje, które lepiej pozostawić Bogu. Stały się zbyt potężne,
żeby żyć między nami zbyt zaabsorbowane sobą, zbyt wizjonerskie,
zbyt ślepe. (…) Potem lina przerzucona przez belkę, pigułka
nasenna wysypana na dłoń parabolą łudzącą fałszywym ukojeniem,
otwarte okno, włączony piekarnik czy co tam jeszcze. Zmusiły nas
do udziału w swoim szaleństwie ponieważ nie mieliśmy innego
wyboru jak tylko przejść po ich śladach, wmyśleć się w ich
myśli”1.
Pierwsza zabiła się
Cecylia. Zdziwienie okolicy było o tyle niewielkie, że przez
kilkanaście lat swojego życia zdążyła przyzwyczaić wszystkich
do kilku dziwactw: od ciągłego noszenia poprutej sukni ślubnej, po
nieudane podcięcie żył w wannie pełnej gorącej wody. Dziwić
mógł tylko fakt, jak niezauważenie wymknęła się z przyjęcia
organizowanego specjalnie dla niej, otworzyła okno, a spadając,
nadziała się na metalowy płot, sterczący pod oknem. Od tej chwili
mistyczny organizm pięciu, dorastających sióstr utracił jeden z
elementów, ale nie przestał fascynować obserwatorów z sąsiedztwa.
Wiedząc, że nikt nie może ich mieć, ze skrawków wspomnień i
zużytych przedmiotów, chłopcy wpatrzeni w okna Lisbonek,
opowiadają ich historię.
środa, 3 kwietnia 2013
J. Eugenides, Intryga małżeńska
AUTOR:
Jeffrey Eugenides
TYTUŁ:
Intryga małżeńska
WYDAWNICTWO:
Znak
LICZBA
STRON: 496
OCENA:
8/10
„Wtem pewnej niedzieli,
przed przerwą zimową przy kuchennym stole zmaterializował się
Whitney, czytając książkę (…). Gdy Madleine spytała o czym
jest, Whitney dał jej do zrozumienia, że idea jakoby książka była
<<o czymś>> to właśnie coś, przeciw czemu autor
występuje a jeśli już miałaby o czymś być, to z pewnością o
tym, że należy przestać myśleć w ten sposób o książkach – że
są o czymś”1.
Madleine kończy
anglistykę i nie bardzo wie co ze sobą zrobić, kiedy rzeczywistość
przestaje przypominać tę, znaną z jej ulubionych powieści
wiktoriańskich. Leonard z dnia na dzień zatraca się w koszmarach
swojej głowy i ostateczne traci grunt pod nogami. Mitchell
postanawia wyruszyć w podróż po Europie i Indiach, w nadziei że
odkocha się w idealnym obrazie przyjaciółki, która nie podziela
jego uczuć. W tle amerykańskie lata 80., intertekstualna głębia
literackich gier z czytelnikiem, dekonstrukcja sztandarowych
zachowań, miłości rozkładanej na atomy, wiecznego poczucia
niedopasowania...
środa, 20 lutego 2013
R. Bolaño, Rozmowy telefoniczne
AUTOR: Roberto Bolaño
TYTUŁ: Rozmowy telefoniczne
WYDAWNICTWO: Muza
LICZBA STRON: 208
OCENA: 7/10
niedziela, 27 stycznia 2013
Foenkinos, Nasze rozstania
„Z pewnością
uprawiałem w młodości za mało sportu, aby znosić zmienne porywy
serca. (…) Z Alice chwile euforii, kiedy chciałem zabrać ją na
weekend na Księżyc, nieustannie przeplatały się z momentami
międzygwiezdnej agresji, kiedy to najchętniej zakopałbym ją w
samym sercu Ziemi. (…) Kręciliśmy się w karuzeli tonów. I nawet
przychodziło mi na myśl, że miłość przede wszystkim ogłusza”1.
Poznali się na
przypadkowej imprezie w późnonocnych godzinach, kiedy nad sens
rozmów kładzie się pobrzękiwanie szkła i wędrówka papierosów
w coraz gęstszej ciemności. Jego urzekł jej drobny gest, ją jego
imię. Odnaleźli się mimo przeciwieństw i byliby ze sobą na
zawsze, gdyby nie niezrozumiałe paradoksy, sprawiające że
najprostsze zdarzenia zmieniają się w sprzeczności nie do
przebycia. Nie będzie to kolejna pozytywna historia o miłości.
Foenkinos przeprowadzi wiwisekcję na żywych uczuciach, o tyle
bolesną co fascynującą.
sobota, 19 stycznia 2013
K. Wilson, Rodzina na pokaz
Nastolatki stojące na
scenie z niecierpliwością wpatrują się w wymuskaną organizatorkę
konkursu. Kobieta otwiera kopertę i powoli odczytuje wynik. Po chwili
przy wtórze oklasków korona spada na głowę blondwłosej
piękności. Dziewczyna uśmiecha się niepewnie, a potem nagle
schyla głowę i staje swobodnie: peruka opada a sylwetka zaczyna
zdradzać męskie rysy. Publiczność wpada w histerię. Buster Fang
z uśmiechem patrzy na rodziców. Właśnie został Małą Miss
Karmazynowej Koniczynki, a jego rodzina zaliczyła kolejny udany
performance.
czwartek, 3 stycznia 2013
B. Izaguirre, I nagle stało się wczoraj
Kuba, początek lat 50. Ponad pulsującym kolorem Hawany przetacza się widmo krwawej
polityki Batisty. Przypadkowy bohater - Efrain, chłopiec bez wieku i
tożsamości, cudownie ocalały z huraganu, trafia do piekła.
Wyjście z niego zaważy na całym jego życiu, a to nada sens
istnienia milionom ludzi. Nie będzie to jednak historia bohaterskiej
drogi do chwały, ale ucieczki przed rzeczywistością, w której
szczęście pojawia się tylko po to, by podkreślić grozę
zbliżającej się katastrofy.
Subskrybuj:
Posty (Atom)


















