piątek, 30 marca 2012

Aglaja Veteranyi, Uprzątnięte morze, wynajęte skarpety i pani Masło


Źródło
„Pewien człowiek mieszkał w człowieku. Mówię już tylko literaturą, powiedział podobno znienacka. Potem wywinął usta do środka i pozwolił swojej twarzy stopniowo zniknąć”1.

Wydawnictwo Czarne słynie z dzielenia się z nami prozą mało znaną, z bliskiej zagranicy o egzotycznie brzmiących nazwach: Szentes, Lublana, Jassy. Raz na jakiś czas trafiają się im cudeńka, które niewielkim nakładem środków ruszają mocno i trafiają w sedno. Twórczość Aglaji Veteranyi to jedno z nich. Miłośnicy dziwności, groteski i eksperymentu, nie możecie tego nie znać.