wtorek, 19 listopada 2013

K. Koja, Fetysz


 AUTOR: Kathe Koja
TYTUŁ: Fetysz
WYDAWNICTWO: Replika
LICZBA STRON: 344
OCENA: 7/10



„Wiedzieliśmy, że to gra, (…) staliśmy się świadomymi aktorami. Jak złamany szyfr, wiedza, którą raz się posiadło, zmienia perspektywę na zawsze, nie da się już patrzeć w inny sposób, wszystko można zmienić w magię, i na swój sposób właśnie to robiliśmy. Z naszą lichą pracą (…), ohydnym mieszkaniem, i hałaśliwymi sąsiadami z góry, którzy na przemian kłócili się i pieprzyli (…) zmyślaliśmy na ich temat historie, a potem wyśmiewaliśmy je, bo wszystko było dozwolone, wszystko istniało po to, by żartować, by brudzić i wywracać na nice. (…) Nigdy nie skrzywdziłem Sophie”*

Sophie i Jess od chwili poznania wiedzieli że należą do siebie nawzajem. Ich związek stał się punktem wyjścia nowego życia, odcinał się od przeszłości, zapewniał bezpieczeństwo całkowitego oddania. Rzeczywistość liczyła się dla nich o tyle, o ile wypełniana była razem: tymczasową pracą, nocnymi wycieczkami ulicami miasta, tanim winem w upalny dzień, ale przede wszystkim grą, której reguły znali tylko oni – niemym poczuciem odrębności od reszty świata, życiem tylko po to, by być razem. I miało być tak zawsze. Ale któregoś dnia na ich orbicie pojawiła się Lena...

Nagle gra zmieniła reguły. Hipnotyzująca Lena zburzyła spokój kochanków i szybko zamieszkała w ich hermetycznym świecie. Po raz pierwszy zapragnęli czegoś więcej, niż dobrze znanych dotyków i ulubionych miejsc. Wyjątkowość Leny zachwycała wszystkich, każdy chciał ją mieć tylko dla siebie, grzać się w jej blasku. Ona jednak zapragnęła Jessa i Sophie, byli w końcu idealną realizacją jej idei, rozumieli ją bez słów.

„Fetysz, (…) to teoria mojego życia. (…) Wszystko przejawia się [przez niego], (…) przez ten sposób patrzenia. (…) Jesteście fetyszem dla siebie nawzajem. To przez siebie postrzegacie świat. Używanie siebie nawzajem, by go zmieniać, by go tworzyć. Waszą wersję świata. (…) To, że nie żyjecie tak po prostu jak inni, ale konstruujecie swoje życie, jak w sztuce, znaczenie rodzi się w oku patrzącego”**.

Odkąd rynek podbiły powieści E. L. James, wydawcy kuszą się na wrzucanie do szuflady: „erotyczny”, coraz to nowych pozycji w nadziei na dorównanie sukcesowi poprzednikom. Nie trzeba mieć złudzeń co do ich jakości. W takich okolicznościach strach pomyśleć co o „Fetyszu” może sądzić potencjalny czytelnik: fabuła oparta o schemat trójkąta, dwie kobiety, jeden mężczyzna, tajemnicza kochanka, która z dnia na dzień wprowadza się do mieszkania pary, żyjącej ze sobą od lat. Trąci banałem? Ale to przecież Koja! Tu nie ma miejsca na dialogi truizmów.

Talent autora ujawnia się najpełniej w sytuacjach, gdy kolejny raz trzeba opowiedzieć historię, którą znają już wszyscy. Jak wywrzeć wrażenie, że trójkąt kochanków zdarza się po raz pierwszy we wszechświecie? Koja, jako jedna z nielicznych to potrafi. I nie chodzi tu wcale o zaskakującą treść, ale o formę.

„Fetysz” to wiwisekcja emocji, rozkład na części pierwsze psychiki, stadium pożądania, obojętnienia, rozstania – opowieść z perspektywy uczuć, nie zdarzeń, stąd fabułę można by streścić w garści słów. Natężenie emocjonalności przemyconej w prostej językowo prozie wzmacnia hipnotyczny rytm, tak charakterystyczny dla autorki. Zdania często pozbawione interpunkcji zlewają się w ciągły potok myśli, dyrygują poziomem odczuć, przyklejają się do odbiorcy i zmuszają do przeżywania równie intensywnego co bohaterowie powieści.

Powieść Koji męczy i nie daje spokoju, nie można częstować się jej zbyt dużymi dawkami, w końcu irytuje przewidywalnością. Jednocześnie fascynuje magią języka, który stwarza z papierowych uczuć tak rzeczywistą iluzję współodczuwania. Kunszt autorki widać w detalach, niespiesznym tonie opisów, przyspieszającym do granic z całą bolesnością. Dzięki takiej prozie zwykłe czytanie, zmienia się w namacalne odczuwanie. 

*s. 19-20
**s, 73-75


poniedziałek, 11 listopada 2013

Noe. Za niegodziwość ludzi, Aronofsky, Handel, Henrichon



AUTOR: Aronofsky, Handel, Henrichon
TYTUŁ: Noe. Za niegodziwość ludzi
WYDAWNICTWO: SQN
LICZBA STRON: 72
OCENA: 7/10
 


Na ziemi spalonej mocą dwóch słońc, w otoczeniu barbarzyńskich hord wyniszczających resztki życia planety, mieszka Noe – mag, wojownik, ostatni z praworządnych. Ochrania potrzebujących, wierzy w przeżycie w zgodzie z naturalnym rytmem dni.

Ziemia nie przyjęła deszczu od tak dawna, że nikt już nie pamięta jego zapachu, mimo tego Noego zaczynają nawiedzać sny o zbliżającym się potopie.Co może wyjść, jeśli połączyć biblijny kanon i wyobraźnię Darrena Aronofskiego? Traktując składniki, jako jakość samą w sobie, można spodziewać się dzieła wybitnego. I tak jest w pewnym sensie. Wydany przez SQN komiks, bazujący na scenariuszu Aronofskiego, to przedsmak tego co widzowie ujrzą na wielkim ekranie na początku przyszłego roku.

Zapowiedziany na cztery części komiks o przygodach Noego, nie przypomina dotychczasowych dzieł Aronofskiego (por. np. „Pi”, „Requiem dla snu”, „Czarny Łabędź”). Pierwszy rzut oka na tom rozpoczynający serię dość jednoznacznie udowadnia, że kreowany świat będzie różnił się od pierwowzoru jedynie detalami. Te jednak genialnie rozbudują klimat łączący w sobie klasyczną fantastykę, postapokaliptyczne krajobrazy, zdehumanizowane potwory i uniwersalne wartości: ludzkie zło niezależne od czasu i miejsca, wieczną siłę cyklu życia, herosów ukrytych pod płaszczami włóczęgów.
O ile o jakości komiksu jako takiego służy siła wyrazu ilustracji, to grafiki do „Noego” autorstwa Niko Henrichona świadczą o genialnym przekazaniu maksimum treści fabularnej, przy minimalnym użyciu słów. Klimat zagłady budowany sepią i kontrastujące z nim błękity potopu, niesamowity dynamizm scen, precyzyjna kreska i konsekwencja jej użycia, świadczą o warsztacie na naprawdę wysokim poziomie. Przez typowy digital przebija się klasyczny ołówkowy szkic, całość łączy minimalizm w miejscu niedopowiedzeń. Rzetelnie zbudowane postacie i poprawna kompozycja kadrów są ilustracją przesłania – w miejsce tekstu, ten w istocie znany, staje się bazą do interpretacji, dla której kontekstem są z kolei grafiki Henrichona.

Jeśli ktokolwiek odważyłby się przywłaszczyć sobie kanoniczną historię i wyciągnąć z niej kolejne, zaskakujące dno, to tylko Darren Aronofsky. Dotychczasowe filmy ukazują, że potrafi wiele, komiksowa wersja Noego rozbudza jednak apetyt na znacznie więcej. Zaproszenie do współpracy Henrichona okazało się strzałem w dziesiątkę – jeśli ekranizacja chociaż w połowie dorówna komiksowi – sukces murowany. Pomijając bowiem wielkie nazwiska i podobnych rozmiarów nadzieje, trzeba szczerze przyznać, „Noe” to naprawdę dobry komiks. Wyróżnia się grafiką, pięknym wydaniem i nieprzegadaną treścią. Coś nowego w dzisiejszych komiksowych publikacjach.

D. Koontz, Odd Thomas. Diabelski pakt

AUTOR: Dean Koontz, Quennie Chan
TYTUŁ: Odd Thomas. Diabelski Pakt
WYDAWNICTWO: SQN
LICZBA STRON: 208
OCENA: 4/10
 
Spokojne miasteczko Pico Mondo niespodziewanie staje się areną kryminalnego wyścigu. Ktoś morduje dzieci, babysitter otrzymuje listy z pogróżkami od prześladowcy, w powietrzu wisi kolejna zbrodnia. Czas nagli, a trop szybko się urywa. Na szczęście lokalna policja ma wsparcie w... pewnym kucharzu z miejscowej naleśnikarni. Odd Thomas, mimo iż wygląda całkiem niepozornie, skrywa tajemnicę, która może pomóc w śledztwie.